poniedziałek, 20 sierpnia 2018
piątek, 10 sierpnia 2018
poniedziałek, 7 sierpnia 2017
BEERvelo 2017
Dzisiaj dzionek rozruchowy. Rano w pociąg z rowerami i do Stargardu.
Na miejscu byliśmy jakoś po 16-tej.
Niestety pogoda tropikalna jaką zostawiliśmy w Krakowie, zmieniła się w jakąś podbiegunową prawie :) Temperatura ~15°C i deszcz :/
Skoczyliśmy zatem na miasto na obiadek, ale w jego trakcie rozpadało się na dobre.
Ruszyliśmy więc w deszczu.
Na nocleg w Ińsku dojechaliśmy po 20tej. Ostatnie pół godziny drogi już bez deszczu.
Kwatera spoko, jeziorko spoko, piwko spoko :)
Przepedałowane nieco ponad 40 km.
Dzień 2
Ińsko - Borne Sulinowo.
Pogoda fajna mimo niezbyt wysokiej temp. Wiaterek głównie w plecy. Zero deszczu. Świetna trasa przez zadupia zaserwowana przez Garminkę.
Po drodze w Złocieńcu obiadek z piwkiem :)
Po 19tej na miejscu.
Kolacja na mieście w jakiejś pizzerii.
Załatwiliśmy sobie na następny dzień całodniowy kajaczek. Mała odmiana :)
Przepedałowane nieco ponad stówkę.
Dzień 3
Dzisiejszy dzień, dla odmiany spędziliśmy piwkując na kajakach w okolicach Bornego Sulinowa :)
Rano zawieziono nas w miejsce startu, dostaliśmy sprzęt i w drogę.
Płynęliśmy trochę po rzekach, trochę po jeziorkach. Zrobilismy okolo 17 km.
Pogoda dopisywala. Woda bardzo czysta a w niej masa ryb. Szkoda, że nie miałem jakiejś kamerki podwodnej.
Fajny dzionek był :)
Dzień 4
Borne Sulinowo - Swornegacie (116 km).
Pogoda znowu ładna ale wiało mocno - czasem w morde :( Mimo to jechało się fajnie. Znowu większość trasy fajnymi zadupiami bez ruchu samochodowego.
Tereny tutaj sa super. Krajobrazy, widoki - masakra. Można jechać bez końca :)
Dzisiaj nie rezerwowalismy nic z trasy i w Swornychgaciach musieliśmy szukać kwatery na miejscu. Udało się dosyć szybko.
Wieczorem wyskoczyliśmy jeszcze standardowo na piwko nad jezioro i po jakieś zakupy. Kolacja na kwaterze i tyle na dzisiaj.
Nad jeziorkiem wymyśliliśmy z grubsza cel na kolejny dzionek - Chmielno :) na terenie Kaszubskiego Parku Krajobrazowego. Po drodze Wdzycki Park Krajobrazowy jeszcze zaliczymy. Generalnie ten wyjazd staramy sie planowac mocno krajobrazowo z noclegami nad jeziorami. Narazie nam to całkiem fajnie wychodzi.
Dzień 5
Swornegacie - Chmielno (109 km)
Pogoda super, chociaz przez krótką chwilę padał lekki deszczyk.
Jazda tylko momentami po drogach z nieco większym ruchem.
Po drodze fajny obiadek i ogólnie chillout i pedałowanie.
Widoki kosmiczne.
Dzień 6
Chmielno - Subkowy (90 km)
Poranek lekko dżdżysty, więc zapowiadało się słabo, ale szybko się rozpogodziło i cały dzień było bardzo ładnie.
Zdecydowalismy pojechać na nocleg do miejsca, w ktorym spaliśmy 2 lata temu podczas podróży na Koniec Świata.
Dzisiaj jakoś sporo dróg z większym ruchem się trafiło, ale bez tragedii.
Po drodze trafiliśmy syficzny obiad w jakiejś karczmie.
Dzionek mimo to był bardzo fajny, chociaż trochę leniwy :)
Dzień 7
Ostatni dzień pedałowania to trasa z Subkowy do Iławy (115 km)
Rano trochę postraszyło deszczem, ale zanim wyjechaliśmy z kwatery to juz było sucho, a z czasem zrobiło się jak zwykle - gorąco.
Dzisiaj jechaliśmy częściowo zadupiami, a częściowo drogami o nieco większym ruchu, ale generalnie i tak przyzwoicie.
Po drodze udało się zaliczyć jakieś jeziorko, w którym kąpiel pozwoliła się trochę ochłodzić.
Dzień był gorący, ale standardowo - fajny.
W Iławie trafiliśmy na świetną kwaterę - najlepszą podczas tego wypadu. Warunki hotelowe w cenie agroturystyki (50 zł/os). Zauważyliśmy, że w tym roku chyba ceny kwater poszły trochę do góry, bo prawie wszystkie noclegi kosztowały 50 zł/os (chyba tylko 2 były tańsze).
To był nasz trzeci, wspólny, duży wyjazd i standardowo już - było zajebiście. Pogoda z drobnymi wyjątkami była rewelacyjna, trasy świetne, humory pozytywne, widoki ładne, piwa dużo :)
środa, 28 czerwca 2017
sobota, 20 sierpnia 2016
BEER Velo 2016
Przejechaliśmy 141 km. Pogoda aż za dobra. Spalona morda na koniec dnia. Ale dzień był super.
Dzień 2
Dzień 3
W Chełmie zaliczyliśmy browar Jagiełło, gdzie oczywiście skosztowaliśmy ichniejszego piwka.
Zaliczyliśmy były obóz zagłady w Sobiborze, a raczej to co z niego zostało. Obecnie to oczywiście muzeum.
W miejscowości Wola Uhruska zaliczyliśmy najbardziej syficzne jedzenie jakie można sobie wyobrazić. Trudno to nawet nazwać jedzeniem. Gorąco zalecam omijać szerokim łukiem Zajazd Gibson!
Nocleg we Włodawie.
Dzień 4
Kolejny fajny dzionek. Z rana pogoda średnia, tzn. pochmurno, ale bez deszczu. Do jazdy to w zasadzie akurat :)
W połowie dnia zrobiło się już słonecznie i ciepło.
W Terespolu zapodaliśmy obiadek w postaci smacznej pizzy oraz nieodzowne piwko :)
Nocleg tym razem wypadł w Janowie Podlaskim. Akurat kwaterę polecili nam (w zasadzie dali namiary) napotkani przed Terespolem sakwiarze, którzy akurat też cisnęli na północ szlakiem Green Velo.
Dzień 5
Dzień chilloutu, spokojnego pedałowania, podziwiania widoków - ogólnie relaks :)
Zaliczyliśmy przeprawę promową - sama w sobie jest ciekawym punktem wyprawy, bo to takie rzadko spotykane :), a przy okazji po raz pierwszy widziałem prom o napędzie człowiekowym :)
W te rejony kraju jakoś technologia jeszcze nie do końca dotarła :)
W Ciechanowcu zatrzymaliśmy się w jakimś zajeździe czy czymś takim na obiadek, no i oczywiście browarek :D
Dzien 6
Zaczynamy z Zambrowa i obieramy kierunek gdzieś na Mazury.
Pogoda znowu daje radę - słońce grzeje fajnie :)
W Łomży zajeżdżamy oczywiście do browaru, gdzie jeden z pracowników poznawszy naszą historię o piwnym szlaku, częstuje nas kilkoma buteleczkami browarka. Po jednym oczywiście zapodajemy na miejscu dla uczczenia powagi sytuacji i miejsca :) a pozostałe zabieramy na później :P
Pod browarem poznajemy też właściciela hurtowni piwa, z którym sobie dyskutujemy. Opowiedział nam sporo ciekawostek związanych z browarem. Normalnie szlak piwny pełną gębą :)
Ostatecznie lądujemy w miejscowości Ruciane Nida. Nie wiemy jeszcze co przyniesie jutro - czy zostajemy tutaj, czy gdzieś się przejedziemy... Ogólnie planowaliśmy od początku jeden całkowicie luzacki dzionek na Mazurach.
Dzień 7
Plan na dzień dzisiejszy został opracowany. Postanowiliśmy potoczyć się dzisiaj gdzieś w okolice Mikołajek.
Mazury mają świetny klimat ogólnie. Uwielbiam :)
Leniwie toczymy się lasami. Jest super. Jeziorka po drodze powodują chęć pozostania tutaj na zawsze. Serio - mógłbym się tam przeprowadzić i zamieszkać nad jakimś jeziorkiem.
Po drodze zaliczamy oczywiście browarek - tradycja to tradycja :)
Fajne miejsca tu mają na spływy kajakowe - trzeba się kiedyś wybrać.
W jednym jeziorku podobno były piranie... Ciekawe ile w tym prawdy. Wolałem jednak nie sprawdzać, chociaż zdawałem sobie sprawę z tego, że piranie zimnolubne najprawdopodobniej są roślinożerne. Chyba... :)
W Mikołajkach postój w portowej knajpce na świetny obiadek. Tak - piwko też było :)
Ktoś z kim chwilę pogadaliśmy, pokazał nam łajbę od środka. Okazało się, że wynajem takiej (porządnej) łódki nie jest wcale jakoś przesadnie drogi jeśli by jechać na dwie rodziny. W sumie to wychodzi chyba taniej niż kwatera.
Postanowiliśmy wyjechać kawałek za Mikołajki i poszukać kwatery nad jakimś jeziorkiem, z dala od tłumów. No i udało się - nocleg dorwaliśmy kilka kilometrów dalej, nad jeziorkiem.
Rozładowaliśmy toboły, wzięliśmy reklamówkę piwa, paluszków itp i wypłynęliśmy rowerem wodnym na parę godzin na jezioro. No i to już była kwintesencja chilloutu. Cisza, woda, przyroda, piwko. Bajka.
Wróciliśmy po zachodzie słońca. Tak właśnie miało wyglądać na Mazurach na tej wyprawie.
Dzień 8
Ostatni dzionek naszej wyprawy. Z kwatery kierujemy się na Olsztyn, gdzie nocujemy i rano wsiadamy w pociąg do Krakowa.
Po drodze mijamy masę wspaniałych miejscówek na stacjonarne wakacje nad wodą. Gdzieś po drodze moczymy dupska w jeziorze i po schłodzeniu się ciśniemy dalej.
W połowie drogi zatrzymujemy się nad jednym z jezior na obiadek. No i na piwko - wiadomo :)
Wieczorem osiągamy cel - Olsztyn. Na ryneczku w jednej z knajpek zapodajemy fajną kolacyjkę i ... tak, piwko (chyba nawet nie jedno) :)
Nocujemy w miejscu gdzie już w tym roku dane było mi nocować, gdy wracałem z wyprawy wzdłuż wybrzeża - akurat też kończyłem w Olsztynie.
Całą piwną wyprawę można śmiało uznać za zajebistą i udaną.
Dawno nie wypiłem tyle piwa :)
Trzeba chyba w przyszłym roku zrobić drugą edycję BEERvelo :)
wtorek, 7 czerwca 2016
sobota, 21 maja 2016
Jędrzejów - Sędziszów
Sobotni wypad na rowerek zakończony.
Wszystko udało się zgodnie z planem - także świetna pogoda.
Nie będę się rozpisywał - zapraszam na film :)
czwartek, 5 maja 2016
Majowka - dzien 7 i 8
Ostatni dzien wyprawy.
Wrocila swietna pogoda.
Wyjechalismy na spokojnie po obfitym sniadanku.
Do Darlowa dobilismy jakos kolo 13tej chyba. Zostawilem w sklepie fotograficznym (grzecznosciowo) powerbanki do podladowania i pojechalismy do Darlowka.
Pognilismy troche nad morzem i po odebraniu powerbankow skierowalismy sie na polnocny wschid wzdluz wybrzeza. Kawalek za Darlowem rozbilismy namiotey. Pisilek nad brzegiem morza itd.
Jutro na pociag i do chaty.
środa, 4 maja 2016
Majowka -dzien 6
Skasowalo mi sie. Wrrrr. Nie chce mi sie znowu pisac. Uzupelnie w domu.
Jednak nie uzupełniłem i nie uzupełnię :)
Kręcenia pedałami dużo (101 km), ale kręcenia filmów jakoś mało - chyba z podowu przygnębiającej pogody.
wtorek, 3 maja 2016
Majowka - dzien 4 i 5
Dzien 4 minal standardowo: cieolo i bezproblemowo. Wieczorem rozbilismy sie nad jeziorkiem w lesie.
Dzien 5 znowu git. Odwiedzilismy jakis bunkier (opisze po powrocie). Dzien cieply ale pod koniec troche chlodniej.
Nicujemy nad jakims stawem przed Pilczynem Zdroj.
Zmieniamy plan i olewamy Kolobrzeg. Jedziemy zobaczyc morze w Darlowku (troche dalej).
niedziela, 1 maja 2016
Majowka - dzien 3
Ostroróg kolo Szamotulow - tu dzisiaj nocujemy - nad jeziorkiem oczywiscie :)
Dzien minal fajnie i szybko. Pogoda dopisala, chociaz bylo nieco chlodniej niz wczoraj.
Wieczorem kolacyjka z piweczkiem nad woda. Jest git :)
sobota, 30 kwietnia 2016
Majowka - dzien 2
piątek, 29 kwietnia 2016
Majowka - dzien 01
Zgodnie z planem spotkalismy sie we Wrocku o 11:30. Chwila gadania i ruszamy ustalona trasa.
Jeszcze we Wrocku chwila przerwy bo rozkrecil mi sie przedni bagaznik, ktory planowalem dokrecic w pociagu, ale jakos nue dokrecilem. Szybka naprawa i cisniemy dalej.
Najwazniejsze to opuscic miasto i ruch na ulicach, ale udalo sie szybko.
Na koniec dnia znalezlismy czatownie nad jeziorkiem w ktorej nocujemy.
Rewelka :)
wtorek, 22 marca 2016
Wyprawka Roztocze 2016
W piątek autkiem dojechałem na miejsce, gdzie mieliśmy zarezerwowaną fajną miejscówkę (dzięki kierowniku Mirku za świetną organizację). Wieczór minął na integracyjnej posiadówce w miłym towarzystwie.
W sobotę rano podzieliliśmy się na dwie grupy - szosową z planem większego (100 km) dystansu oraz "terenową" z trasą turystyczną o długości 60 km. Ostatecznie obie grupy zrobiły więcej km niż zamierzały.
Pogoda nam się udała - było zimno, ale słonecznie i sucho.
Zaliczyliśmy trochę terenów, trochę asfaltów i pizzerię :)
Było fajnie.
Wieczorem znowu imprezka połączona z "degustacją" smacznej naleweczki owocowej. W niedzielę rano rozjechaliśmy się po domach.
Świetna atmosfera skusiła mnie, aby zmienić plany na przyszłość i w maju zaliczyć forumowy zlot, którego nie planowałem zaliczać z powodu majowego wyjazdu na wyprawę północną Polską. Głównie chodziło o czas i kasę, ale jakoś to ogarnę, bo szkoda byłoby opuścić taką okazję i nie zaliczyć zlotu :)


