Na poczatek sklepik i jakies sniadanko :)
18:22 No i po wyprawie :(
Siedzimy w pociagu powrotnym do Krakowa.
Gdansk osiagnelismy jakos przed 13-ta.
Tam pokrecilismy sie troche, porobilismy foty a potem podjechalismy zamoczyc nogi w morzu :) No, prawie morzu, bo to w sumie zatoka, ale nie czepiajmy sie detali :)
Potem obiadek, piwko i dworzec PKP.
Pogode mielismy znowu swietna.
Cala wyprawa udala sie dokladnie tak, jak chcielismy. Chillout, ladna pogoda, zadnych problemow technicznych.
Wypoczynek (psychiczny) w pelni udany. Zmeczenie fizyczne bez przesady, ale nogi troche bola - akurat, zeby sie nie dobijac ale, zeby wieczorne piwko dobrze smakowalo. Dziennie robilismy odcinki 100-120, z wyjatkiem dzisiejszego dnia, ktory byl bardziej lajtowy i wyniosl nieco ponad 60 km.
W sumie wypedalowalismy ~840 km.
Bylo super.